'ZMIANY PŁCI STARSZE NIŻ ŚWIAT'

 

Transwestytyzm, transseksualizm i transgenderyzm to zjawiska, których rodowód jest starszy niż nasza europejska cywilizacja. Występowały one na obszarach wielkich równin azjatyckich. Na terenach, które dla starożytnych Greków były terra incognita i których poznawanie w mozole podróżniczym Herodota i innych Greków żyjących w V wieku przed naszą erą było okazją do przeglądania się. Przeglądania się w dziwnym innym i obcym świecie niczym w popękanych zwierciadle. Dzięki zanurzeniu się w świecie ksenos (innych) Grecy mogli narysować granice własnej tożsamości oraz odbyć podroż w głąb własnych dziejów.

 

Matka Scytia i Amazonki

Idioirańscy nomadowie, plemiona scyto-sarmackie wykazywały z naszego fallogocentrycznego punktu widzenia zdumiewające pomieszanie ról płciowych. Kobiety zachowywały się jak mężczyźni a mężczyźni jak kobiety.

Tak o Matce Scytii pisze w bardzo ciekawej książce Morze Czarne Neal Ascherson: „W jednym ze scytyjskich mitów genezy, które dotarły do nas w dziwacznej, zgrecyzowanej formie, Herkules udał się do Hylei w poszukiwaniu swoich zaginionych klaczy. Obszar ten był porośnięty gęstymi lasami, które współcześnie już nie istnieją, lecz w starożytności przypuszczalnie porastały lewy brzeg dolnego Dniepru w pobliżu dzisiejszego Chersonu. W tamtejszej jaskini Herkules spotkał Miksoparentos, stwora, który (według Herodota) od pasa w górę był kobietą, a od pasa w dół wężem. Jako warunek zwrotu koni Miksoparentos zażądała, aby Herkules się z nią kochał …po jego odejściu urodziła trzech synów...Mikroparentos, Matka Scytii, istniała w umysłach Scytów na długo zanim Helleni wpisali ją w schemat swojego lęku i niechęci kobiet... Była ona patronką pierwszej autentycznie wieloetnicznej i wolnej kultury nadczarnomorskiej.”

Matka Scytów była matką plemienia Amazonek. Scytyjskiego szczepu, w którym kobiety były wojownikami. Niemiecka archeolożka Renate Rolle poświeciła mu książkę The World of Scythians.

Rolle  szczególną uwagę zwraca na to, że Amazonki nie były zmaskulizowanymi  kobietami. I że w niczym nie przypominały owych nieszczęsnych istot, jakimi były NRD-owskie sporstmenki zdeformowane przez anaboliki w celu zwiększenia ich sprawności fizycznej kosztem kobiecości. Amazonki były kobietami w pełni tego słowa znaczenia. Ubierały kosztowną biżuterię, posiadały lustra, pięknie pachniały drogimi pachnidłami a przy tym były świetnie wyszkolonymi wojowniczkami, które świetnie strzelały  z łuku bez opierania się w strzemionach. Amazonkom zależało na tym, aby dobrze wyglądać w krainie umarłych, gdzie każda z nich po wielu bitwach w końcu zamieszka. Dzisiaj, gdy archeologowie wydobywają ich szkielety z wielkich scytyjskich kurhanów, to natrafiają na misternie wykonaną biżuterię.

Niestety kultura Amazonek traciła na znaczeniu w zetknięciu się greckim patriarchalnym mizogonizmem. Powoli przekształcała się w odrębną kastę wielkim panhelleńskim tyglu. Jej znaczenie spadało, chociaż pojawiały się jeszcze wielkie królowe, które potrafiły zdominować coraz silniejszy świat mężczyzn.  W VI wieku p.n.e. Tomyris, królowa Massagetów zabiła w bitwie wielkiego satrapę Persji Cyrusa Wielkiego zaś Tirgatao meocka władczyni  pokonała Satyrusa tyrana Królestwa Bosporu.

 

Mit Heraklesa w lasach Hylei można z zinterpretować również w kategoriach filozoficznych. Może właśnie ów mit natchnął Arystotelesa do zbudowania gmachu naukowej metafizyki. Metafizyki która ukształtowała myślenie Europy o tym co istnieje, ale być może również nie wprost zdeterminowała myślenie o tym, kim jest kobieta. Hyle – to  w starogreckim las . Las rozumiany jest jako pierwotna zasada, ciemna materia. Kobieca zasada potencji. Elementarne bezkształtne żeńskie podłoże, z którego dopiero męska forma czyli dusza może uformować całego człowieka. U źródeł greckiej filozofii, której kontynuacją była cała europejska myśl pierwiastek żeński rozumiany jest jako bezładna pasywna materia formowana prze męski aktywny element. Spotkanie Herkulesa ze scytyjską kobietą zapoczątkowało europejskie spojrzenie na kobietę na tysiące lat. Ten wątek zakorzenienia całej europejskiej metafizyki substancji, przyczyny i w rezultacie podmiotowości w mitologicznym patriarchacie podjęły w XX wieku znane feministki Judith Butler i Luce Irigaray. Szczególnie ta druga dokonała daleko idącej krytyki męskiego szowinizmu sięgającego ku sokratejskiej filozofii. Od Sokratesa do Sartre’a przechowywany jest męski mit dominacji ukryty w filozoficznych konstruktach.

Enaerowie – scytyjscy transwestyci

Z naszego posthelleńskiego punktu widzenia, czyli z perspektywy mężczyzny scytyjskie kobiety przejęły rolę męską w społeczeństwie. Natomiast jak zachowywali się mężczyźni ? Ascherson cytuje Greków z VI wieku przed naszą erą: Pseudo-Hipokratesa i Herodota. Pseudo-Hipokrates w dziele „Powietrze, wody i miejsca” pisze: „Mężczyźni nie przejawiali wielkiej ochoty do pożycia skutkiem wilgotności swego ustroju oraz miękkości i chłodności brzucha...Nadto nieustanne telepanie się w siodle czyni ich niezdolnym do pożycia... zawsze noszą spodnie i spędzają większość czasu na koniach, nie dotykają więc części intymnych, lecz z zimna i zmęczenia zapominają o namiętności płciowej, tracą wigor, zanim odczują choć drgnienie popędu.” Herodot i inni pisarze greccy zwracają uwagę na istnienie mężczyzn tzw. enaerów, którzy całkowicie przejęli u Scytów role kobiet: Większość Scytów traci potencję, wykonuje prace kobiet, żyje jak kobiety i tak tez rozmawia...wkładają kobiece ubrania, utrzymują, że utracili męskość”.

 Czy byli to jednak transwestyci w naszym rozumieniu tego słowa ? Jeżeli bowiem kobiety Amazonki odgrywały rolę mężczyzn, ale rolę mężczyzn wedle greckiego czyli również naszego ujęcia, to również kobiece zachowanie mężczyzn jest kobiecym z greckiego punktu widzenia ! I być może nie ma tu mowy o żadnym transwestytyzmie. Chociaż  Herodot próbuje te postawy przedstawić jako transgenderyczne i stara się racjonalnie wedle greckiego sposobu myślenia wywieść ich genezę .Herodot uważał, ze enearowie byli kiedyś wojownikami którzy po tym jak zniszczyli świątynie Afrodyty zostali prze nią ukarani w ten sposób, że każdy z nich dostał miesiączki. Pisze on : „ Enearowie zaś, androgyni, twierdzą, że sztuki wieszczbiarskiej użyczyła im Afrodyta. Ci więc wróżą z kory lipowej. Mianowicie rozszczepiają korę na trzy części, nawijają sobie na palce, potem znowu odwijają i wróżą.”

Z perspektywy greckiej antropologii i filozofii, która do dzisiaj obowiązuje w świecie enearowie to mężczyźni którzy przejęli  rolę kobiet. Amazonki to kobiety które zawłaszczyły role męskie. Dokonał się tutaj proces symetrycznej transgresji. I można ich nazwać transwestytami. Możliwym jest jednak iż, z perspektywy owych dzikich barbarzyńskich Scytów, którzy nie byli piśmienni nie dokonał się żaden akt przekraczania własnej pierwotnej płciowości. W naszej kulturze absolutyzuje się tożsamość płci biologicznej z tym co się dzisiaj nazywa gender. Gender to płeć kulturowa uformowana w trybach społecznej maszynerii. Grecka tożsamość płci biologicznej (seks) z płcią kulturowa (gender) była inna niż u Scytów i Sarmatów. Sprawozdawcą i kronikarzem był  jednak Grek Herodot a nie jakiś Scytyjczyk. Zatem ten który mówi i który zwycięża ma rację. Jego model rozumienia świata   zwolna poprzez stulecia absolutyzuje się. Uważany jest po dzień dzisiejszy za jedyny, normalny i oczywisty sposób rozumienia płci. Można by przypuszczać, że gdyby to Scytowie podbili Greków, to żylibyśmy dzisiaj w społeczeństwie, gdzie rolę mężczyzny i kobiety byłyby odwrócone i prawdopodobnie tak samo zabsolutyzowane jak model z którym mamy do czynienia dzisiaj. Wiara, że seks i gender zawsze muszą istnieć w jednoznacznym związku tożsamościowym jaki w dzisiejszym świecie jest dominujący jest naiwna bezkrytyczna . W długotrwałej perspektywie czasowej prawdopodobnie powróci model scytyjski, czego jaskółki widać już na niejednym niebie.

Na zakończenie relacji grecko scytyjskich, które być może były kuźnią pewnej seksualno-genederowej tożsamości obowiązującej do dzisiejszych czasów jeszcze raz wspomnijmy Herkulesa. Temu greckiemu herosowi supermanowi, archetypowi tego co męskie, wojownicze, wręcz samcze przydarzyła się przecież zdumiewająca przygoda. A właściwie kilka przygód. Podczas wykonywania jednej ze swych dwunastu prac, mianowicie zdobywania pasa królowej Amazonek Hipolity musiał przebierać się za kobietę. Uciekając przed mieszkańcami miasta Antimacheja na wyspie Kos ukrył się u trackiej niewolnicy przebrany w niewieście szaty. Karl Kerenyi w swej  Mitologi Greków pisze: „W barwnej szacie niewieściej świętował później gody z córka królewską Chalikope, o ‘ żelaznym obliczu ‘. Od tego czasu kapłani Herkulesa w Antimachei w trakcie składania ofiar przebierają się w niewieście szaty i noszą kobiece ozdoby głowy.” Drugi raz przytrafiła się Herkulesowa transgenederowska przygoda, gdy sprzedano go jako niewolnika lidyjskiej królowej  Omfale. Podobno przebrał się w kobiece stroje, aby przypodobać się królowej. Królowej, która miała upodobanie do zamiany płci: „Herkules zamienia się z nią na szaty: on zakłada delikatny i kosztowny ubiór królowej, ona naciąga na siebie lwią skórę i bierze w dłoń maczugę.” Herkules na dworze Omfale zajmował się przede wszystkim tkaniem.

Przygody Herkulesa są metaforyczną antycypacją żyjącej/go w XIX hermafrodyty/tki Herkuliny Barbin, której Michael Foucault poświęcił interesujący esej. Wielowarstwowa skomplikowana płciowość Herkuliny wywróciła na nice wszelkie ontologiczno społeczne aksjomaty jurydycznej heteroseksualnej władzy

Androgyniczni szamani

Androgyniczni mężczyźni służący Królowej Matce to częsty motyw zdobniczy na naczyniach ludów irańskich. Mężczyźni, którzy przyjęli role kobiety wielokrotnie stawali się szamanami w społeczeństwach na wielkich obszarach Syberii. Ktoś kto przekroczył granicę płci nadaje się do tego, aby przekraczać granicę światów. Stać się medium. Pomiędzy ziemią a niebem. Wedle religioznawców szamanizm był i jest prareligią, z której poprzez różne procesy racjonalizujące i różnicujące powstały wszelkie inne religie. Bóstwo szamańskie było amoralne i niejednoznaczne seksualnie. Nikłym śladem neutralnej seksualności Boga jest mistyczna teoria Mistrza Eckhardta, za której głoszenie szacowny niemiecki mistyk tylko cudem uniknął gorących drewienek.

 Szamani postępowali paradoksalnie. Odwracali wszystko do góry nogami. Z czasem nazywano ich świętymi głupcami. W swoim zachowaniu przekraczali moralne normy. Mircea Eliade pisze, że dla szamanów:” dobro i zło mają sens i rację bytu tylko w świecie pozorów, w egzystencji świeckiej i nieoświeconej. W perspektywie transcendentalnej natomiast dobro i zło maja iluzoryczny charakter”. Także dla Carla Junga Diabeł i Bóg zbiegają się w pierwotnej hermafrodytycznej Pleromie. Szaman jest tutaj na ziemi odpowiednikiem dwupłciowego, androgynicznego bóstwa. Jest łącznikiem z jego tajemniczym jestestwem. Poza dobrem i złem. Poza mężczyzną i kobietą. Zachowanie szamana wedle dzisiejszych kategorii i zgodnie z racjonalną perspektywą uważane jest za szalone czy wręcz głupie. Głupota jednak nie zawsze uważana była za coś godnego pogardy. Głupota szamana jako oznaka wglądu w pozazmysłową rzeczywistość niejednoznacznego bóstwa przetrwała przez stulecia chrześcijańskiego pochodu racjonalizacji.  W średniowiecznych Świętach Głupców (być może jako następstwo  rzymskich Saturnaliów i greckich Dioznizjów), które nazywano także Świętem Młodzianków.. W Święcie Osła,  gdzie  wybierano biskupa głupców i wieziono go na ośle do Kościoła odwracano do góry nogami dotychczasowy porządek rzeczy. Wysokie stawało się niskie a mężczyzna przebierał się za kobietę i nikt na niego z tego powodu nie pluł.  Rytualny transwestytyzm miał jeszcze w średniowieczu potężną moc. Osioł zastępował księdza i następowało urocze pomieszanie ról seksualnych.  Ta tradycja przetrwała do dziś szczególnie w świętach karnawału. Na monachijskim Faschingu można zobaczyć tabuny upudrowanych poprzebieranych za kobiety mężczyzn. I niekoniecznie są to zadeklarowani transwestyci, a raczej stateczni mieszczanie, nierzadko członkowie bawarskiego CSU.

Osłabienie terroru tożsamości seksualnej

W dzisiejszym świecie mimo recydywy w niektórych rejonach  świata prądów konserwatywnych, następuje rozluźnienie genderowego paradygmatu zachowań społecznych. Terytorium przyzwolenia społecznego na to co dotychczas uważano za sprzeczną z duchem chrześcijaństwa aberrację  powiększa się. I to nie tylko w  buddyjskiej Tajlandii, gdzie osób transseksualnych jest stosunkowo dużo. Także w dotychczas ultrakatolickiej Brazylii, gdzie również żyje wiele osób o niezdecydowanej tożsamości seksualnej pojawiają się postulaty o większe prawa dla takich osób.

Również w Europie, gdzie tradycja szalonego szamana i scytyjsko sarmackiego pomieszania płciowego być może jakoś w podziemny subwersywny sposób przetrwała, przyzwolenie dla tego typu grę z własną tożsamością płciową jest coraz większe. Szczególnie w społeczeństwach zachodniej Europy, ponieważ tam wielu myślicieli otwarcie głosi, iż normy postępowania chrześcijańskiego lub kryptochrześcijańskiego nie koniecznie muszą wykluczać prawo obywatela do szukania własnej płciowej tożsamości (przez płeć tu rozumiane są zarówno seks jak i gender).

Polska z jej dzisiejszym antyhomoseksualnym histerycznym dyskursem rządzących do niedawna ultrakatolików stoi w tej dziedzinie na samym końcu. Wydaje się, że nie wiele się u nas zmieniło, od czasów gdy młoda poetka Maria Komornicka w transgenderowym akcie szalonej odwagi postanowiła być mężczyzną Piotrem Włastem i za to została (został) skazana(y) na wieloletni pobyt w zakładzie dla obłąkanych. U nas chrześcijaństwo nadal związane jest z powtarzalnym rytuałem i sztywnym ceremoniałem wyzbytym często wszelkiej empatii wobec Innych. Inni są dobrzy i godni kochania tylko wtedy, gdy dadzą przerobić się na takich samych jak my. Hasło: kochaj bliźniego samego jak siebie samego brzmi u nas : zrób z bliźniego siebie samego.

 

Kamil /a Sipowicz